PRZEŁOMOWE MODELE

Wydanie specjalne Audi
TO MY & Audi 80
Ma 23 lata, Tańczy od dekady, Studiuje fizjoterapię na trzecim roku WUM. jako DJ produkuje muzykę zakorzenioną w hip-hopie, a u nas występuje w trzech osobach, bo dla „starych” wszyscy młodzi są ponoć tacy sami. Na co dzień nie jeździ nowoczesnym autem, tylko Audi 80 z silnikiem V6, bez Quattro. Choć dla wielu osób to wersja nie do końca pożądana, on zostanie z nią na zawsze.

Mówi o sobie, że porusza się w kilku przestrzeniach. Jedną z nich jest taniec hip-hop. Mimo że miał możliwość sięgnięcia po inne style, takie jak współczesny jazz czy podstawy baletu, ostatecznie został przy tym, co go najbardziej przyciągało. „Wszystko, czym się zajmuję, można powiedzieć, że kręci się wokół ciała – studia, praca, muzyka, taniec – to wszystko jest ciało”.
„Zostałem głównie z hip-hopem, i to w takim ujęciu nie choreografii, tylko własnej ekspresji tego, czym dla mnie ten styl jest. Myślę, że kontekst odgrywa bardzo dużą rolę, zwłaszcza w hip-hopie. Tutaj mamy kontekst kulturowy, bo oprócz tego, że tańczę hip-hop, to interesuje mnie ta kultura”. Jednak hip-hop dla Tomka to nie tylko taniec, to także muzyka. Jako producent również zajmuje się tym gatunkiem.

Audi 80 B4 (Typ 8C)Tomka to rocznik 1993. Wyposażone jest w silnik 2.6 V6 (2598 cm3), rozwijający moc 150 KM i moment obrotowy 225 Nm. Może przyspieszać do setki w 9,5 s i rozpędzać się do 212 km/h. Za przeniesienie momentu na koła odpowiada 4-stopniowa automatyczna skrzynia biegów.
„Ostatnio staram się też wychodzić poza własne ramy stylowe, chociaż mam swoje brzmienie, które bardzo ze mną rezonuje, jest bardzo zbliżone do hip-hopu”. Czy więc tworzy dla raperów? Zdarzało się, że dawał komuś bity, ale – jak sam mówi – nie zawsze sprawdzają się jako tło w przypadku rapu. „Uważam, że moje bity są za bardzo takie same sobie, żeby dobrze na nich brzmiał rap. Mam wrażenie, że gdy tworzyłem bity dla raperów, to musiałem je robić o wiele prostsze”.

Jak na jego zainteresowania patrzą starsze pokolenia? Z pozoru przecież zajmuje się czymś, co nie wydaje się szczególnie mocno zakorzenione w polskich realiach. Okazuje się jednak, że ma od kogo się uczyć i czerpie inspirację z doświadczeń różnych pokoleń.
„Jeśli chodzi o świat producencki, to w Polsce dobrzy producenci mają już moim zdaniem więcej niż 30 lat na karku. Tacy, którzy wchodzą w te klimaty grane przeze mnie, są starsi. Nie znam żadnego producenta w moim wieku, który robiłby równie dobre rzeczy w tej estetyce”. W środowisku DJ-ów hip-hopowych sytuacja wygląda podobnie.
„Jestem najmłodszym DJ-em, który gra w tych klimatach – reszta jest ode mnie starsza o 15, a czasem nawet 25 lat. Miałem przyjemność grania z DJ-ami, na przykład z Soul Service, którzy już chwilę temu dołączyli do grona 40-latków”.


Tanecznie czuje się bardziej związany ze swoimi rówieśnikami, choć i tutaj zauważa, że najlepsi są zazwyczaj starsi. „Nie oszukujmy się – najlepsi tancerze w Polsce są po trzydziestce. Albo mają między 25 a 35 lat w tym momencie. I są to osoby, które poniekąd też mnie uczyły”. W jego oczach wiek oznacza przede wszystkim doświadczenie – niezależnie od dziedziny. „Im ktoś jest starszy, tym ma większe doświadczenie – czy to w tańcu, muzyce, czy w fizjoterapii”.
Jak jego rodzice odbierają to zaangażowanie w kulturę hip-hopową? „Rozumieją to. Bardzo mnie wspierali – szczególnie w tańcu – bo tańczę już od 10 lat, a na początku nie byłem w stanie sam finansować zajęć czy wyjazdów na zawody. Gdy zaczynałem, chodziłem na zajęcia taneczne praktycznie codziennie. Trenowałem i się uczyłem, więc tutaj naprawdę mi pomogli”. Wsparcie rodziców nie kończy się jednak na tańcu – dotyczy także studiów.

„Dają mi przestrzeń, żebym mógł spokojnie studiować. Mimo że utrzymuję się sam, wspierają mnie, jeśli potrzebuję pomocy”. Obecnie jest na trzecim roku studiów na Wydziale Lekarsko-Stomatologicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, na kierunku fizjoterapia. Jakie więc ma plany na przyszłość?
„Z pewnością moje główne cele to skończenie studiów i praca w zawodzie. W kontekście fizjoterapii chciałbym w przyszłości pracować w ortopedii albo neurologii. To dziś tak rozległa dziedzina, że właściwie można – i powinno się – pracować z każdym. Uważam, że każdy człowiek powinien mieć własnego fizjoterapeutę, tak jak powinien mieć swojego psychologa. Tyle że żyjemy w czasach, w których trudno to osiągnąć, choćby ze względów finansowych”. Poza tym bardzo poważnie rozważa wyprowadzkę z Polski. „Myślę o Szwajcarii. Tam będę mógł się rozwijać jako fizjoterapeuta. Ten zawód jest w tym państwie zupełnie inaczej traktowany niż w Polsce, bardziej szanowany. A tańczyć można wszędzie. Zresztą ze Szwajcarii jest bliżej do Francji, a to właśnie tam w Europie bije taneczne serce hip-hopu. Produkować muzykę także można z każdego miejsca. Zatem... tylko się przeprowadzać, prawda?”

Ze Szwajcarią jest już związany, a raczej jego samochód. Historia tego auta zaczęła się, zanim jeszcze miał prawo jazdy. „To był pierwszy samochód, który naprawdę mnie zachwycił. Mój tata i jego współpracownik kupili go od starszej pani – żony właściciela, który zmarł – mieszkającej właśnie w Szwajcarii. Auto służyło właściwie tylko do przejażdżek do sklepu albo do kościoła. Kiedy zacząłem nim jeździć jakieś trzy lata temu, miało przebieg 38 tys. km. Od tamtej pory dużo serca i pracy włożyłem w ten wóz. To samochód, który naprawdę czuję. Trochę mnie dopełnia. Wiele osób mówi, że gdy mnie widzą z tym autem, to od razu wiadomo, że to jest »mój« samochód. Idealnie do mnie pasuje”.
Czy jego wiedza o ciele wpływa na sposób, w jaki prowadzi? „Myślę, że trochę tak. Gdy jadę w dłuższe trasy, to zwracam uwagę na ergonomiczną pozycję w samochodzie. Jakkolwiek to zabrzmi: Audi 80 to naprawdę wygodne auto. Z odpowiednim ustawieniem nie ma żadnych problemów. Po pięciu godzinach jazdy z jednym przystankiem nie czuję żadnego bólu”.
Czy będzie równie wygodne w trasie do Szwajcarii – czas pokaże. I czy życiowa droga Tomka potoczy się dokładnie tak, jak ją dziś widzi, tego też nie wiemy. Jedno jest pewne: gdziekolwiek los go poprowadzi, obok zawsze będzie wierny towarzysz podróży – Audi 80.

