Rynek
Rynek: Inwestycyjne pewniaki

Jak co roku firma Hagerty, zajmująca się rynkiem ubezpieczeń i wyceną klasycznych samochodów, przygotowała raport, tzw. Listę byków, w którym prognozuje, które modele mają największe szanse na to, by stać się poszukiwanymi na rynku. Auta te wykazują również według specjalistów Hagerty największy potencjał wzrostu cen. Oto „top 10” modeli, na które warto zwrócić uwagę w tym roku.

Rafał Sękalski
Zdjęcia: Archiwum producentów, Newspress
W poprzednich wydaniach „Classicauto” przyglądaliśmy się rynkowi klasyków z perspektywy specjalistów zajmujących się obrotem tymi autami w Polsce i publikowaliśmy ich prognozy. Tym razem chcielibyśmy przedstawić bardziej globalne spojrzenie, reprezentowane przez jedną z najbardziej doświadczonych w tym sektorze firm ubezpieczeniowych i konsultingowych, która dysponuje armią specjalistów na całym świecie. Mowa o Hagerty, stale monitorującym rynek i zapewniającym dostęp do kompleksowych analiz, obejmujących aktualne trendy zarówno po stronie sprzedających, jak i kupujących. Co roku analitycy tej firmy przygotowują specjalny raport, w którym prezentują najbardziej pożądane w danym sezonie modele, nie tylko pod względem ich rosnącej wartości, ale też samej przyjemności posiadania. Wobec tak dynamicznie zmieniającego się rynku podpowiedzi Hagerty mogą okazać się cennymi wskazówkami zarówno dla osób planujących inwestycje w samochody klasyczne, jak i dla ich już właścicieli.
Alfa Romeo 147 GTA (2002–2005)
Duchowa następczyni coupé Alfa Romeo GTA z serii 105, które miało ogromny wpływ zarówno na tor drogowy, jak i wyścigowy w latach 60. i 70., oficjalnie została wprowadzona do oferty marki w 2002 r. i z miejsca stała się jednym z najbardziej pożądanych hot hatchy. Pod maską znalazł się przejęty z modelu 156 GTA silnik benzynowy 3.2 V6 Busso, oceniany nie tylko przez specjalistów Hagerty jako jeden z najlepszych, które kiedykolwiek wyprodukowano. Jego moc 250 KM pozwalała na przyspieszanie od 0 do 100 km/h w 6,3 s i osiąganie maksymalnej prędkości 265 km/h.
Analizy Hagerty z rynku brytyjskiego pokazują, że ponad 70 proc. właścicieli tego modelu to osoby urodzone wcześniej niż w 1965 r. Od pewnego czasu firma obserwuje systematyczny wzrost jego wartości, zwłaszcza w zestawieniu z większym 156 GTA. W uzasadnieniu wytypowania Alfy 147 GTA do „Listy byków 2025” Hagerty podkreśla, że to auto oferuje niezwykłe wrażenia z jazdy w stosunkowo rozsądnej cenie. Ta, w zależności od stanu samochodu, waha się od niespełna 10 000 euro (42 000 zł) do ponad 38 000 euro (ok. 160 000 zł) za wzorowe egzemplarze.
Subaru Impreza P1 (2000–2001)
Niegdyś uważany za domenę niewielkiej grupy entuzjastów model stał się znacznie bardziej doceniany przez główny nurt dzięki wzrostowi popularności klasyków z rynku japońskiego (JDM) jako całości oraz popytowi na topowy model 22B. P1, czyli Prodrive 1, zostało zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać powiązania ze sportami rajdowymi. Wprowadzono je na rynek brytyjski w marcu 2000 r. i limitowano do 1000 sztuk. Pod maskę trafił turbodoładowany dwulitrowy silnik EJ20, który generował 280 KM.
W ocenie Hagerty Impreza P1 dobrze się zestarzała. Projekt zachowuje kultowy już kształt GC, ale brak złotych felg wyróżnia go spośród reszty Imprez. Wnętrze, które w dniu premiery było uważane przez prasę motoryzacyjną za mało inspirujące, teraz wydaje się stylowe i proste. Ceny znacznie ostatnio wzrosły – jeszcze trzy lata temu za wzorowe sztuki płacono 32 000 funtów (150 000 zł), a teraz nawet 50 500 funtów (250 000 zł), jednocześnie Hagerty uważa, że ceny mogą jeszcze pójść w górę.
Range Rover P38A (1994–2002)
Kontynuacja klasyka jest zawsze trudna do zrobienia. Następca klasycznego Range Rovera musiał nie tylko odróżniać się od poprzednika, ale też od swojego kolegi ze stajni – Land Rovera Discovery – nie wspominając o wszystkich innych SUV-ach pojawiających się na rynku. Rezultatem przedstawionym w 1994 r., a obecnie powszechnie znanym jako Range Rover P38A, był pojazd, który miał być mocniejszy, bardziej luksusowy i oferować więcej niż cokolwiek innego na drodze. Udało się.
Sylwetka P38A mimo upływu lat zachowuje elegancki charakter i auto nadal budzi respekt i pożądanie. Wnętrze jest solidnie wykończone i bogato wyposażone. Hagerty podkreśla, że P38A to samochód, który obecnie występuje z przystępnymi cenami – najtańsze egzemplarze są reklamowane jako kosztujące mniej niż 10 000 zł, a nawet topowe, limitowane modele z małym przebiegiem i w stanie idealnym rzadko osiągają więcej niż 80 000 zł. Co więcej, są coraz rzadsze. Grupy w mediach społecznościowych okazują się pełne aut rozbitych na części lub mocno zmodyfikowanych do użytku w terenie. Znalezienie oryginalnego, dobrze utrzymanego egzemplarza bardzo się opłaci, zwłaszcza że silniki – benzynowe V8 i diesle R6 – mogą osiągać duże przebiegi.
Toyota RAV4 (1994–2000)
Ten jeden z pierwszych kompaktowych SUV-ów prawdopodobnie cieszył się największym zainteresowaniem spośród wszystkich aut na tegorocznej „Liście byków”. RAV4 silnie wpłynęło na ten segment i jest nadal uwielbiane przez wielu entuzjastów. Auto dostępne z nadwoziem 3- lub 5-drzwiowym napędzane jest benzynowym silnikiem czterocylindrowym o poj. 2.0 i mocy 129 KM, który przekazuje swój potencjał na obie osie za pośrednictwem pięciobiegowej skrzyni manualnej lub czterostopniowego automatu.
Japoński model jest ceniony za dużą niezawodność i przyzwoitą jakość wykonania, co w połączeniu z oryginalnym designem i bardzo niskimi cenami sprawia, że Hagerty uważa go za świetnego klasyka klasy podstawowej. Nawet w topowej specyfikacji egzemplarz gotowy do konkurowania powinien kosztować w okolicach 30 000 zł. W polskich serwisach ogłoszeniowych podaż modelu jest stosunkowo duża. Da się znaleźć bazowe warianty za mniej niż 10 000 zł, ale średnia ofert oscyluje w granicach 20 000 zł.
Ferrari F355 (1994–1999)
Debiutujące w 1994 r. F355 stanowiło dla marki powrót do formy. Miało być jedynie ewolucją poprzednika, czyli modelu 348, ale zrewidowało każdy aspekt samochodu, stając się technicznym i inżynieryjnym arcydziełem, które wyniosło poziom supersamochodów na nowe wyżyny i przywróciło reputację Ferrari. Zupełnie nowe 3,5-litrowe V8 o mocy 381 KM w momencie premiery cechowało się najlepszym stosunkiem mocy do pojemności na rynku. Ferrari sprzedało ponad 11,5 tys. egzemplarzy, co czyni ten model jednym z najpopularniejszych aut marki wszech czasów.
W ocenie Hagerty pod względem kolekcjonerskim F355 spełnia prawie wszystkie wymagania: odpowiednia plakietka z przodu, jeden z najlepszych projektów Pininfariny z lat 90. (wraz z wyskakującymi reflektorami), dostępne są opcje Berlinetta, Targa i Spider, a także ultrarzadkie pakiety obsługi Fiorano dla osób, które chcą czegoś wyjątkowego. Wszystko to sprawia, że F355 znajduje się w 83. centylu w algorytmie kolekcjonerskim Hagerty – w tym samym przedziale, co Subaru Impreza 22B, Ferrari 365 GTB/4 i Aston Martin DB5. Ceny modelu już rosną, ze średnią na poziomie ok. 400 000 zł. Droższe są warianty ze skrzynią manualną.
Maserati Ghibli (1992–1998)
Hagerty przyznaje, że Ghibli II to rzadka bestia – zbudowano tylko ok. 2,3 tys. aut, w tym zaledwie 60 w pożądanym wariancie Cup – więc ma spory potencjał, by być idealnym nowoczesnym klasykiem dla tych, którzy nie mają dużego budżetu. Standardowe, bazowe Biturbo ze średnim przebiegiem są nadal sprzedawane na rynku europejskim za mniej niż 50 000 zł, choć za tyle dostaniemy raczej egzemplarze wymagające dodatkowych inwestycji. Te w przypadku Maserati z lat 90. mogą być znaczące, tym bardziej że naprawy silnika biturbo bywają dość skomplikowane. Wzorowe wersje potrafią kosztować nawet 3–4 razy więcej, ale Hagerty sugeruje, że lepiej szukać egzemplarzy, w które już odpowiednio zainwestowano.
Sprawne Ghibli bez wątpienia jest źródłem przyjemności. I to zarówno estetycznej, bo zaprojektowane przez Marcella Gandiniego nadwozie z charakterystyczną kanciastą stylistyką wyróżnia się na tle konkurentów, jak i emocjonalnej, o której decydują właściwości jezdne i potencjał sześciocylindrowych silników: 2.0 biturbo o mocy 306 KM (330 KM w wersji Cup) lub 2.8 biturbo o mocy 288 KM.
Peugeot 106 Rally (1991–1996)
Najmniejszy model Peugeota zadebiutował na rynku w 1991 r., ale usportowiona wersja Rally dołączyła do niego dopiero dwa lata później, stając się idealną bazą dla osób przymierzających się do startów w motosporcie. Aktualnie szczególnie ceniona jest Faza 1, produkowana do 1996 r., która miała bardziej surowy charakter niż wprowadzona wraz z face liftingiem Faza 1. Auto cechowało się rewelacyjnym stosunkiem mocy do masy, a sportowe zawieszenie, krótkie przełożenia skrzyni biegów i responsywny silnik wolnossący 1.3 o mocy 100 KM dawały ogromną frajdę z jazdy.

We wnętrzu Peugeota 106 świetnie połączono przewiewną prostotę samochodów z lat 90. z francuskim dziwactwem. Czerwone dywany, unikalne dla Fazy 1, są bardzo charakterystyczne dla epoki, podobnie jak ubogie wyposażenie. Hagerty uważa ten model za świetną propozycję w porównaniu z niektórymi rywalami. Faza 1 106 Rallye w doskonałym stanie jest wymieniona w przewodniku cenowym Hagerty z ceną 15 000 euro, o około 45 proc. mniejszą niż w przypadku bardzo kolekcjonerskiego 205 GTi 1.9. Oryginalność ma kluczowe znaczenie, ale dzięki homologacji, ograniczonej liczbie aut i natychmiast rozpoznawalnemu wyglądowi samochody te spełniają wiele wymagań dotyczących pojazdów kolekcjonerskich.
Rolls-Royce Silver Shadow II (1977–1980)
Zgodnie z najlepszymi tradycjami Rolls-Royce’a ten samochód jest cudownie luksusowy w środku, zapewnia mnóstwo mocy bez wysiłku (pod maską tylko V8) i ma królewski design „starych pieniędzy”, który do dziś zwraca uwagę. Jego premiera w 1977 r. oznaczała duży skok technologiczny dla marki i jeszcze lepszą jakość dla klientów.

Dane demograficzne dotyczące własności tej eleganckiej limuzyny są zdecydowanie skierowane w stronę starszych pokoleń: 56 proc. wycen Hagerty pochodzi od właścicieli urodzonych przed 1965 r., w porównaniu ze średnią 35,2 proc. dla wszystkich samochodów. Ceny, być może w konsekwencji, były względnie statyczne – w 2021 r. średnia dla egzemplarzy w dobrym stanie wg Hagerty wynosiła 15 400 funtów (ok. 75 000 zł) i jest dziś tylko minimalnie wyższa. Duża różnica dotyczy jednak najlepszych egzemplarzy, które w tym samym czasie podrożały już o ponad 20 proc. To dobry znak – wzrost cen topowych aut często zachęca do wydawania większych kwot na utrzymanie innych, mniej nieskazitelnych samochodów. W polskich serwisach ogłoszeniowych ceny modelu wahają się od 54 000 do 100 000 zł.
Porsche 912 (1965–1969)
Specjaliści Hagerty podkreślają, że nie jest to typ samochodu z „Listy byków”, w przypadku którego spodziewają się drastycznych wzrostów wartości, lecz raczej model z aktualnie świetnym stosunkiem jakości do ceny.

912 zostało wprowadzone na rynek w 1965 r. jako tańsza i uboższa wersja 911. Auto napędzane czterocylindrowym silnikiem o mocy 90 KM, pochodzącym z modelu 356, wyglądało dokładnie tak samo jak 911, ale było od niego o 90 kg lżejsze i miało tylko o 20 koni mechanicznych mniej niż 911T. Wielu entuzjastów jazdy twierdzi nawet, że 912 przewyższało rodzeństwo lepszą precyzją prowadzenia, zwłaszcza na zakrętach. Do dziś oferuje przy tym doświadczenie wczesnych 911 za znacznie mniejsze pieniądze. Co prawda, według Hagerty szczyty cen Porsche 912 osiągnęło w latach 2018–2019, ale teraz ustabilizowały się one na bardziej akceptowalnym poziomie. Rokujące egzemplarze da się znaleźć za niewiele ponad 30 000 euro, te w dobrym stanie osiągają wartości na poziomie 50 000–70 000 euro, a najlepsze – ponad 130 000 euro.

Pod względem demograficznym większość właścicieli (około 70 proc.) to osoby z pokolenia wyżu demograficznego lub pokolenia X, choć liczba milenialsów rośnie i wynosi około 19 proc. (wzrost z około 5 proc. w 2016 r.).
Austin-Healey 3000 (1959–1967)
Najstarszy i chyba najbardziej brytyjski model w zestawieniu „Listy byków” to dwudrzwiowy roadster, którego w trzech odsłonach powstało blisko 43 tys. sztuk. Auto z trzylitrowym silnikiem o mocy od 126 do 150 KM dostępne było w konfiguracjach 2- lub 4-osobowych.

Według Hagerty w ciągu ostatnich 10 lat ceny modelu wzrosły o ok. 10 proc., do pułapu ok. 220 000 zł za egzemplarze w dobrym stanie, a ostatnio nawet spadły. Uwzględniając inflację, oznacza to, że model ten jest znacznie bardziej przystępny cenowo niż kilka lat temu. Nie oznacza jednak, że jest tani. Bazy do odbudowy to wydatek od ok. 70 000-80 000 zł, z kolei egzemplarze w stanie idealnym po pełnej renowacji kosztują nawet 400 000 zł.

Pod względem demograficznym jest to nadal ulubieniec osób z powojennego wyżu, na co wskazuje to, że ponad 50 proc. właścicieli mieści się w tym przedziale wiekowym, znacznie powyżej 32 proc. średniej dla wszystkich samochodów. Być może jednak zyskuje przychylność młodszych pokoleń – milenialsi stanowią obecnie 11 proc. właścicieli.


Czytaj więcej