ZEGARKI

Przegląd: Cyfrowy luksus - najciekawsze zegarki cyfrowe
Zegarek cyfrowy kojarzy ci się z japońskimi modelami na baterię noszonymi przez nastolatki chcące wyróżnić się z grona rówieśników? Poznaj zegarki cyfrowe, po które chętnie sięgają kolekcjonerzy luksusowych czasomierzy!
Zdjęcia: Producenci
Zegarki można podzielić na analogowe, cyfrowe i analogowo-cyfrowe. W tych pierwszych czas odmierzają wskazówki poruszające się nad tarczą. W cyfrowych pojawiają się kolejne liczby na wyświetlaczu. Modele łączone wykorzystują oba rozwiązania – wskazówki i ekran – dzięki czemu potrafią zaprezentować znacznie więcej informacji.
Cyfrowe wskazanie czasu wielu osobom kojarzy się z erą elektroniki i zegarkami powstałymi po 1972 r., kiedy zadebiutował Hamilton Pulsar z czerwonym wyświetlaczem LED. W rzeczywistości pomysł jest znacznie starszy. Jego początki sięgają XVII w., gdy pojawiły się pierwsze zegary pokazujące czas w postaci cyfr. W XIX w. rozwiązanie to zaczęto stosować także w zegarkach kieszonkowych.
Jednym z pierwszych był czasomierz wykonany ok. 1830 r. przez francuskiego zegarmistrza Blondeau dla króla Francji. Nie miał wskazówek ani klasycznej tarczy. W metalowej kopercie wycięto dwa okienka: w górnym prezentowane były minuty, w dolnym – godziny.
Pół wieku później Austriak Josef Pallweber stworzył mechanizm „skaczącej godziny”. Zamiast wskazówek zastosował dyski z cyframi, które pozostawały nieruchome aż do chwili zmiany czasu. Gdy 59. sekunda zamieniała się w kolejną minutę, wskazanie gwałtownie przeskakiwało w okienku. Licencję na to rozwiązanie wykupiła marka IWC, produkująca zegarki kieszonkowe z cyfrowymi godzinami i minutami oraz analogową sekundą.
W latach 20. XX w. pojawiły się pierwsze naręczne zegarki typu guichet (z franc. okienko). Czas prezentowany był na nich cyfrowo, w niewielkich aperturach wyciętych w tarczy. Modele tego typu oferowały m.in. Rolex, Bulova, Niton i Cartier.
Najbardziej znanym z nich pozostaje produkowany od 1928 r. Cartier Tank à Guichets – smukły model z dwoma okienkami: dla skaczącej godziny i minut poruszających się po dysku w ciągły sposób.
Komplikacja skaczącej godziny nigdy nie była szczególnie popularna. Ma grono miłośników, choć nie jest tak widowiskowa, jak tourbillon, ani tak praktyczna, jak roczny kalendarz. Mimo to wielkie domy zegarmistrzowskie regularnie do niej wracają – zwłaszcza Cartier.
Dziś zegarki ze skaczącą godziną, szczególnie w stylistyce guichet, znów stają się jednym z ciekawszych trendów współczesnego zegarmistrzostwa. Niewykluczone więc, że takie marki, jak Tissot, LIP czy Timex, wkrótce sięgną do swoich archiwów i pokażą nowe interpretacje zegarków, które czas… pokazują skokami, a nie płynnie.
Jednym z pierwszych był czasomierz wykonany ok. 1830 r. przez francuskiego zegarmistrza Blondeau dla króla Francji. Nie miał wskazówek ani klasycznej tarczy. W metalowej kopercie wycięto dwa okienka: w górnym prezentowane były minuty, w dolnym – godziny.
Pół wieku później Austriak Josef Pallweber stworzył mechanizm „skaczącej godziny”. Zamiast wskazówek zastosował dyski z cyframi, które pozostawały nieruchome aż do chwili zmiany czasu. Gdy 59. sekunda zamieniała się w kolejną minutę, wskazanie gwałtownie przeskakiwało w okienku. Licencję na to rozwiązanie wykupiła marka IWC, produkująca zegarki kieszonkowe z cyfrowymi godzinami i minutami oraz analogową sekundą.
W latach 20. XX w. pojawiły się pierwsze naręczne zegarki typu guichet (z franc. okienko). Czas prezentowany był na nich cyfrowo, w niewielkich aperturach wyciętych w tarczy. Modele tego typu oferowały m.in. Rolex, Bulova, Niton i Cartier.
Najbardziej znanym z nich pozostaje produkowany od 1928 r. Cartier Tank à Guichets – smukły model z dwoma okienkami: dla skaczącej godziny i minut poruszających się po dysku w ciągły sposób.
Komplikacja skaczącej godziny nigdy nie była szczególnie popularna. Ma grono miłośników, choć nie jest tak widowiskowa, jak tourbillon, ani tak praktyczna, jak roczny kalendarz. Mimo to wielkie domy zegarmistrzowskie regularnie do niej wracają – zwłaszcza Cartier.
Dziś zegarki ze skaczącą godziną, szczególnie w stylistyce guichet, znów stają się jednym z ciekawszych trendów współczesnego zegarmistrzostwa. Niewykluczone więc, że takie marki, jak Tissot, LIP czy Timex, wkrótce sięgną do swoich archiwów i pokażą nowe interpretacje zegarków, które czas… pokazują skokami, a nie płynnie.

Chronoswiss
Neo Digiteur
Neo Digiteur
Digiteur jest w ofercie marki stworzonej przez Gerda Langa od 20 lat. Najnowsza wersja to kwintesencja eleganckiego i nietuzinkowego zegarka, na którym czas można odczytać szybko i dokładnie.

De Bethune
DBD Evergreen Digitale
DBD Evergreen Digitale
Mistrzowie z De Bethune proponują zegarek ze skaczącą godziną, wleczoną minutą i potrójnym kalendarzem. Z tarczy można odczytać czas, nazwę dnia tygodnia, numer dnia miesiąca i nazwę miesiąca.

Meistersinger
Panthero Jumping
Hour Guillochage
Panthero Jumping
Hour Guillochage
Niemieckie, zupełnie inne od typowego, podejście do zegarków. Meistersinger specjalizuje się w zegarkach prezentujących czas za pomocą jednej wskazówki. Panthero z giloszowaną tarczą ma jedną wskazówkę, jednak dzięki godzinie w okienku łatwiej odczytać czas z dużą precyzją.