Citroën C3 Aircross
CA NOW
Citroën C3 Aircross - budżetowy mieszczuch

Citroën C3 Aircross to propozycja francuskiej marki w segmencie małych SUV-ów. Jak to w przypadku miejskiego SUV-a bywa, ma być autem do wszystkiego i łączyć kompaktowe rozmiary z przestronnym wnętrzem. Oferuje wysoką pozycję za kierownicą, przystępne prowadzenie, oszczędność i względną dynamikę (przynajmniej w mieście), o którą w testowanej wersji dba układ hybrydowy.

Filip Kulesza
filip Kulesza
Przestrzeń: tu naprawdę się postarano
Choć C3 Aircross jest najmniejszym SUV-em w gamie Citroëna, okazuje się większy od swojego poprzednika. W środku miejsca jest zaskakująco dużo. Dwie osoby przeciętnego wzrostu mogą podróżować komfortowo na tylnej kanapie, a producent oferuje nawet możliwość zamówienia trzeciego rzędu siedzeń. Jak na miejskiego SUV-a – całkiem nieźle.
Auto ma wysoko poprowadzoną linię dachu, dzięki czemu bardzo wygodnie się do niego wsiada. Osobiście byłem zaskoczony przestronnością wnętrza przy pierwszym obcowaniu z samochodem. Dopiero po kilku dniach jazdy, kiedy na pokład zaprosimy pasażera pojawi się jeden problem kabiny – jest wyraźnie wąska. W C3 Aircross kierowca walczy z pasażerem o podłokietnik niemal jak w tanich liniach lotniczych.
filip Kulesza
Wnętrze i multimedia: tu czas płynie wolniej
System multimedialny wygląda tak, jakby nie do końca nadążał za rynkiem. Na tle rozwiązań znanych z koncernu Volkswagena wypada słabo, a w porównaniu z markami skupionymi na samochodach elektrycznych – wyraźnie odstaje.
Materiałów wykończeniowych również nie można nazwać mocną stroną auta. Plastiki są twarde, tapicerka przeciętna, a całość nie zachęca szczególnie do spędzania w kabinie długich podróży.
Zegary są bardzo proste, wręcz ubogie w informacje. Jednym przyciskiem możemy zmienić opcje trip, przepływ energii oraz spalanie – i właściwie tyle. Poziom personalizacji znany z innych marek sprawia, że w C3 czujemy się czegoś pozbawieni.
Brakuje co najmniej dwóch rzeczy. Pierwszą jest obrotomierz. Oczywiście – to hybryda, a charakter auta nie zachęca do odwiedzania czerwonego pola. Jednak z perspektywy osoby interesującej się motoryzacją jest to zauważalny brak.
Drugim, znacznie istotniejszym problemem jest brak informacji o aktualnym biegu. Kierowca nie ma żadnej możliwości ingerencji – nie ma łopatek ani przełączników. Auto po prostu wie, co robić.
Paradoksalnie to właśnie słabsze samochody bardziej potrzebują takich „bajerów” jak łopatki przy kierownicy. Wyprzedzanie przy 90 km/h autem o mocy 145 KM, które wiezie czterech pasażerów z bagażami, bez możliwości wcześniejszej redukcji biegu – nie brzmi to szczególnie zachęcająco. To jednak braki, do których producenci coraz częściej nas przyzwyczajają. Trzeba też uczciwie powiedzieć: nie jest to samochód dla osób, które o takie rzeczy szczególnie dbają.
filip Kulesza
VERY NOT COOL
Najbardziej zastanawiający element wnętrza pojawia się już po otwarciu drzwi. Na wysokości podparcia w drzwiach umieszczono czerwoną naszywkę z białymi hasłami w stylu „HAVE FUN” czy „BE COOL”.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że to próba bycia na siłę „na luzie”. Niestety nie ma nic mniej cool niż próba bycia cool na siłę. Wśród ludzi mojego pokolenia takie smaczki wywołują raczej poczucie żenady i nie poprawiają odbioru kabiny.
Na szczęście jest też coś na plus. Apple CarPlay działa bardzo dobrze – nie rozłącza się tak jak w niektórych modelach konkurencji, a głośniki oferują całkiem zadowalającą jakość dźwięku.
filip Kulesza
Komfort ponad wszystko
C3 Aircross jest samochodem bardzo miękkim i wyraźnie nastawionym na komfort. W codziennej jeździe miejskiej to duża zaleta.
Jednocześnie szybko okazuje się, że nie jest to samochód stworzony do szybkiej jazdy. W zakrętach auto przypomina, że stabilność nie była tu priorytetem, przechyły nadwozia są wyraźne, a informacje z drogi bardzo ubogie.
Zwykłe manewry, takie jak pokonywanie „ślimaków” — wjazdów i zjazdów z dróg ekspresowych, potrafią być bardziej wymagające, niż można by się spodziewać po współczesnym SUV-ie.
filip Kulesza
Napędy i ceny: najlepsze kosztuje
Testowany egzemplarz wyposażony był w układ hybrydowy oparty na dobrze znanym silniku 1.2, wspomaganym przez baterię. Łączna moc 145 KM sprawia, że jest to zdecydowanie najlepsza wersja napędowa w gamie C3 Aircross.
Dopłata względem stukonnej benzyny wynosi około 20 tys. zł. Układ hybrydowy wyraźnie poprawia spalanie, a dodatkowy moment obrotowy silnika elektrycznego dodaje żwawości małej jednostce spalinowej.
Bazowa odmiana benzynowa startuje od około 83 tys. zł, natomiast topowa wersja elektryczna kosztuje około 145 tys. zł. Samochód jest wyraźnie nastawiony na klienta, dla którego cena ma nadrzędne znaczenie.
filip Kulesza
Podsumowanie
Citroën C3 Aircross nie próbuje być sportowy, nowoczesny za wszelką cenę ani technologicznie przełomowy. To raczej prosty, komfortowy SUV, który ma spełniać podstawowe zadania: wygodnie przewieźć rodzinę po mieście i nie zrujnować budżetu.
Ma swoje wady – przeciętne materiały, dość archaiczne multimedia i kilka zaskakujących decyzji projektowych. Z drugiej strony oferuje przestronne wnętrze, wysoki komfort jazdy i rozsądne ceny.
Dla kierowców szukających emocji to raczej nie będzie pierwszy wybór. Dla tych, którzy chcą po prostu wygodnego i praktycznego auta do codziennego życia – może okazać się całkiem sensowną propozycją.


Czytaj więcej