Leapmotor B10
Leapmotor B10 - Czarna owca czy czarny koń!

Co może być ciekawego w budżetowym chińskim elektryku? Z pozoru niewiele, ale dajcie mu szanse, bo kilka rzeczy w nim zaskakuje zarówno pozytywnie jak i negatywnie jak drobne azjatyckie dziwactwa.

Jakub Ziółkowski
Jakub Ziółkowski
Leapmotor należy do Koncernu Stellantis
Leapmotor to chiński producent samochodów elektrycznych, założony w 2015 roku. Oferta firmy obejmuje głównie samochody elektryczne (BEV) oraz hybrydowe typu EREV. Technologia EREV polega na tym, że silnik spalinowy służy wyłącznie do zwiększania zasięgu poprzez doładowywanie akumulatora, a nie do bezpośredniego napędzania samochodu. Jednym z pionierów tego typu rozwiązania było BMW z modelem i3 REx, w którym zasięg zwiększał niewielki silnik motocyklowy.Wracając do Leapmotora – w październiku 2023 r. koncern Stellantis zainwestował około 1,5 mld euro, kupując ok. 20–21% akcji chińskiej marki. Wraz z inwestycją powstała spółka Leapmotor International B.V. z siedzibą w Amsterdamie, w której Stellantis posiada 51% udziałów, a Leapmotor 49%. Sama transakcja była dość kontrowersyjna, ponieważ część komentatorów uznała, że Stellantis wprowadza chińską konkurencję na europejski rynek „bocznymi drzwiami”. Na razie wszystkie modele Leapmotor są produkowane w Chinach, jednak w tym roku rozpocznie się produkcja samochodów Leapmotor w Europie – w fabryce Stellantisa w Figueruelas w Hiszpanii. Na początku będzie to model B10, a następnie kolejne: B05, A10 oraz A05. Szansę na tę produkcję miała również dobrze oceniana fabryka w Tychach, w której rozpoczęto nawet montaż modelu T03, jednak został on wstrzymany. Decyzja ta zapadła po tym, jak chiński rząd prywatnie wezwał producentów samochodów do wstrzymania dużych inwestycji w krajach europejskich, które poparły dodatkowe cła Unii Europejskiej na chińskie samochody elektryczne – informowały źródła Reutersa w listopadzie. Polska była jednym z tych krajów.
Jakub Ziółkowski
Leapmotor B10 jest tani i dobry jak Ikea
Po tym wstępie możemy już przejść do samochodu i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego znalazł się on na łamach naszego magazynu. Powodów jest kilka, ale jedno jest pewne – z czasem zniknie on w odmętach historii motoryzacji i raczej nie zapisze się na jej kartach w sposób trwały. Żaden z niego przyszły klasyk.
Istnieją bowiem takie samochody, które są po prostu samochodami. Urządzeniami do przemieszczania się. Bez historii, bez otoczki i bez emocjonalnego bagażu. Mają być „po prostu” dobre, tanie i ładne, ale nieprzesadnie wyróżniające się. Jak dobra pralka, lodówka czy inny dowolny sprzęt AGD lub RTV. Czy takie samochody są potrzebne? A jakże! Tak naprawdę większość konsumentów traktuje samochód właśnie jak urządzenie. Czy są więc propozycją dla petrolheada? Również. Nie każdy chce na co dzień rzucać się w oczy, nie każdy chce codziennie jeździć klasykiem, nie każdy też chce pakować cały budżet w „daily”, bo woli zostawić środki na swój wymarzony projekt.
Jeżeli tak podchodzimy do tematu, Leapmotor staje się bardzo mocnym kandydatem. Po pierwsze – jest względnie tani i dobrze wyposażony. Cena wersji, którą miałem okazję jeździć, wynosiła około 130–140 tys. zł brutto. W zamian otrzymujemy kompaktowego SUV-a z bogatym wyposażeniem, dynamiczną jednostką napędową oraz przyzwoitym zasięgiem i możliwościami ładowania. Jeżeli elektryk Cię nie interesuje, zapowiedziana jest już wersja EREV, która – według zapowiedzi – ma oferować jeszcze bardziej przystępny cennik.
Jakub Ziółkowski
Przyzwoicie się prowadzi jak na Chińczyka
Jak jeździło mi się modelem B10? Bardzo dobrze. Samochód jest komfortowy, ale nie miękki – w przeciwieństwie do wielu chińskich aut, które często mają zbyt miękkie zawieszenie i mało precyzyjny układ kierowniczy. W B10 zasługą dobrej dynamiki jest wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi, napęd na tylne koła oraz 18-calowe felgi. Auto prowadzi się przewidywalnie, a elektronika dba o bezpieczeństwo. 218-konny silnik jest w pełni wystarczający. Przy niższych prędkościach jednostka jest nieco stłumiona, co sprzyja komfortowi i bezpieczeństwu, a w trybie sport reakcja przyspiesza, ale nie staje się agresywna. Samochód przyspiesza do 100 km/h w 8 sekund, a prędkość maksymalna została ograniczona do 170 km/h.
Jakub Ziółkowski
LeapMotor to elektryk do miasta i na niezbyt długą trasę
Teraz o elektrycznej stronie auta. Mamy do dyspozycji w ofercie dwie baterie – ja testowałem większą, 67,1 kWh brutto. W praktyce sprawdza się dobrze choć jest za duża do miasta, a za mała na dłuższe trasy. Moim zdaniem optymalna pojemność dla auta sprawnie jeżdżącego po drogach ekspresowych zaczyna się od około 75 kWh, co pozwala pokonywać 300–350 km na jednym ładowaniu. Tutaj osiągniemy 250-300 km na jednym ładowaniu.
Leapmotor należy do wydajnych elektryków, również zimą, dzięki pompie ciepła. Jednak jego aerodynamika sprawia, że przy dużej prędkości zużycie prądu rośnie, zwłaszcza przy silnym wietrze. W mieście przy minusowych temperaturach auto zużywało 16–18 kWh/100 km, latem pewnie bliżej 12–14 kWh. Na trasie, przy lekkim mrozie i silnym wietrze czołowym, trudno było jechać szybciej niż 120–130 km/h, a zużycie wyniosło około 30 kWh/100 km – w takich warunkach bateria wystarczyła na około 230 km. Ładowanie to miła niespodzianka. Krzywa ładowania jest przyjemna i mimo minusowych temperatur, auto osiągało maksymalną moc bez większego problemu. W porównaniu z europejskimi samochodami z koncernu Stellantis na platformie 400 V, B10 ładuje się zdecydowanie lepiej.
Jakub Ziółkowski
Leapmotor b10 jest bardzo technologiczny
Samochody Leapmotor charakteryzują się minimalistycznym, nieco generycznym designem, ale sprawiają wrażenie dopracowania i solidności. Stylistyka nie ma typowego azjatyckiego sznytu, znanego z wielu innych chińskich marek. Osobiście wydaje mi się, że testowałem najładniejszą konfigurację: lakier fioletowy, jasne wykończenie tapicerki.

Wnętrze jest bardzo technologiczne – mało tu tradycyjnych przycisków, większość funkcji obsługuje się z pozycji ekranu głównego. Materiały są twarde, ale sprawiają dobre wrażenie jakościowe. Wydają się miękkie, choć takie nie są. To plus, bo w tej klasie nawet w markach premium nie zawsze jest „miękko” Miejsca jest wystarczająco. Czuć że to chińskie auto, gdyż dużo przestrzeni na nogi jest drugim rzędzie, choć bagażnik ma tylko 430 litrów (plus mały frunk na kable). W Europie, byśmy pewnie powiększyli byśmy bagażnik kosztem miejsca na nogi. Pytanie czy to słuszna strategia.
Jakub Ziółkowski
Dziwne barki
Samochód ma bogate wyposażenie – niemal wszystko, czego można oczekiwać w nowoczesnym aucie. Ale „niemal” jest tutaj kluczowe, bo nie wszystko zostało uwzględnione. W Leapmotor brakuje m.in.: kluczyka - auto otwiera się telefonem lub kartą NFC (to ma wady i zalety), podparcia lędźwiowego w przednich fotelach, tylnej wycieraczki, Android Auto i Apple CarPlay (ma się pojawić w tym roku przez automatyczną aktualizację), a także przednich czujników parkowania. I chyba to mnie zaskoczyło najbardziej. Samochód oferuje za to szereg systemów bezpieczeństwa: aktywny tempomat, asystentów jazdy, kamerę 360°, a mimo to nie ma przednich czujników.
Jakub Ziółkowski
Werdykt
Jak oceniam Leapmotora B10? Mimo drobnych niedociągnięć – bardzo dobrze. Daje dużo w stosunku do ceny. I jeszcze jedno: jeśli w koncernie Stellantis szukasz elektryka, to na ten moment Leapmotor oferuje najlepsze rozwiązania w tej kategorii. Modele takie jak B10 czy większy C10 są najlepszymi elektrykami w koncernie, a jednocześnie jednymi z najtańszych. Mam nadzieję, że współpraca z chińską marką przełoży się również na rozwój technologii, bo na razie rozwiązania europejskich marek Stellantis już w chwili premiery trącą myszką.
Jakub Ziółkowski


Czytaj więcej