Tablice Celne
IMPORT EXPORT: jak wyglądały importowe tablice z RFN.

„Gimbusy” nie wiedzą, ale w czasach młodości ich rodziców zakup zachodniego samochodu to nie była prosta sprawa. Od zawsze za najpopularniejszy kierunek uchodziły Niemcy Zachodnie, a twarzą tego poważnego procederu była ONA – radosna w swojej formie tablica celna, tzw. jajko.

Michał Reicher
Zdjęcia: Piotr Ciechomski
Mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, tablice celne to nic innego, jak popularne tablice wywozowe, czyli takie, na których samochód opuszczał RFN i przyjeżdżał do nowego kraju. Jeżeli pamiętacie wybuchającego Mercedesa „skrzydlaka” w serialu „Zmiennicy”, to miał on na sobie właśnie komplet takowych.
Wzór wprowadzono do obiegu 7 listopada 1951 r. i wydawano do końca 1988 r. Tablice miały charakterystyczny owalny kształt, na który nanoszono znaki w dwóch rzędach, a wszystko uzupełniano pieczęcią celną z niemieckim czarnym orłem. Przez 37 lat obowiązywania – poza dwoma momentami na osi czasu – właściwie nie wprowadzono w nich żadnych istotnych zmian. Najpierw, w 1967 r., zmieniono system numeracji na bardziej przejrzysty. Od tego momentu górny rząd znaków rozróżniał samochody i motocykle: jedno- i dwucyfrowe liczby odnosiły się do jednośladów, trzycyfrowe – do samochodów. Wcześniej kody liczbowe były bardziej przypadkowe. Ponadto do 1977 r. odbijano pieczęć celną indywidualną dla każdego urzędu, natomiast we wspomnianym roku wprowadzono jednolity wzór pieczęci dla wszystkich landów.
Z perspektywy użytkownika „jajko” miało jedną istotną użytkową wadę – nietypową wysokość. W zestawieniu z którymikolwiek europejskimi tablicami rejestracyjnymi niemiecka tablica celna była wyższa, przez co czasem wymagała akrobacji od właściciela podczas montażu na aucie, zwłaszcza z tyłu. Nawet na ujęciach ze wspomnianego serialu „Zmiennicy” widać, że tylna tablica w Mercedesie jest wciśnięta za zderzak w taki sposób, że ledwo widać dolny rząd znaków.
Wydana przez urząd celny tablica przechodziła na własność petenta i nie trzeba było jej zwracać pani w okienku. Wiele egzemplarzy krąży do dzisiaj po rynku wtórnym i stanowi interesujący gadżet na imprezy lub obiekt wystroju garażu. Prezentowana tablica, zgodnie z zasadami numeracji, pochodzi z lat 1967–1977 i została wydana przez urząd w Monachium. Świadczą o tym indywidualna pieczęć i trzycyfrowy kod liczbowy, zawężający poszlakowo datę wydania do owej dekady. Nie znamy natomiast auta, które przyjechało na tych numerach do Polski, ani jego historii – być może był to Mercedes „skrzydlak”, być może BMW Neue Klasse, a może nowy Volkswagen Golf. Jakikolwiek byłby to wóz, na pewno na jego widok Syrence sąsiada z wrażenia opadł zderzak i zeszło powietrze z opony.
Choć niejeden Mercedes czy Volkswagen kilka dekad temu przyjechał do Polski z „Rajchu” obwieszony takimi blachami, to owalna niemiecka tablica celna nie będzie się jednak kojarzyć z epoką transformacji i lawinowym importem używanych samochodów z Niemiec – na początku 1989 r. wprowadzono nowy, klasycznie prostokątny wzór.


Czytaj więcej