PODRÓŻE

Przychodzi Dubaj do Związku Radzieckiego
Stolica Kazachstanu to miasto paradoksów – intryguje i przytłacza zarazem. Raz przypomina Europę, by za chwilę krzyczeć: „tu jest Azja”. Futurystyczna, mistyczna, a jednocześnie wtórna – jakby łączyła w sobie Dubaj, Moskwę i postradziecki beton. Może właśnie dlatego tak fascynuje. Astany po prostu nie da się ogarnąć rozumem.
Michał Gębacki
Około 4 tys. km na wschód od Polski leży miasto, o którym być może wielu coś słyszało – Astana. Albo raczej: słyszeli o Nur-Sułtanie, Akmoli, Celinogradzie, bo wszystkie te nazwy nosiła w różnych epokach. Miasto przechrzczono już sześciokrotnie, z czego do dwóch korekt doszło w ostatnich latach. Być może wiecie, że obecną Astanę awansowano do rangi stolicy u schyłku lat 90. poprzedniego wieku i być może obiło się Wam o uszy, że kraj, o którym chcemy dziś trochę opowiedzieć, to Kazachstan. Zsyłki Polaków, łagry i Związek Radziecki, a poza tym jeszcze ten (przeklęty) Borat. Krótko mówiąc, nic konkretnego – obecne w powszechnej świadomości skojarzenia to albo zamierzchła historia, albo głupkowaty, krzywdzący film, do którego zdjęcia nawet nie powstały w przedmiotowym państwie... Trudno nie mieć w sobie poczucia małej misji, gdy wchodzisz na Okęciu na pokład bezpośredniego samolotu do Astany, by rozpocząć kilkudniową samotną podróż do największego państwa Azji Centralnej. Kazachom się po prostu należy, by uczciwie przybliżyć ich kraj polskim odbiorcom.
Ucieczka przed Rosjanami
Paradoksy to niezbywalna cecha Astany, bo została ona na nich zbudowana. Najstarszy stojący budynek pochodzi z 1864 r., jednak większość współczesnej tkanki miasta powstała w ciągu ostatnich 20 lat. Choć kilkanaście miesięcy temu obecna stolica Kazachstanu świętowała swoje 200-lecie, to dopiero w 1997 r. uformowała się współczesna jej funkcja. To wtedy wieloletni prezydent kraju Nursułtan Nazarbajew, przeniósł dotychczasową stolicę z wielkiej metropolii Ałmaty ponad 1 tys. km na północ, do prowincjonalnej wtedy 200-tysięcznej Akmoły. Żeby wyrwać się z rozwodnionej, silnie zrusyfikowanej tożsamości, nie było innego wyjścia – postanowiono zbudować nową stolicę, która przypieczętowałaby wielki powrót do korzeni. Kazachowie to naród turkijski, tradycyjnie wyznający islam, do tego we krwi mają tradycje koczownicze. I można być w szoku, jak dosłownie kwestie te wzięli sobie do serca architekci projektu Astany. Jej nowa południowa część krzyczy do nas z każdej strony: my to Kazachstan i nie próbuj w to wątpić, bo nie zaznasz spokoju!
Wnxkzł Aęcnpnu
Dołącz do nas
Już dziś uzyskaj dostęp od bazy autorskich materiałów, którą codziennie uaktualniamy specjalnie dla Ciebie. Wybierz swój plan taryfowy.
kup subskrypcję