Podróże
Mosty w Stańczykach – akwedukty Puszczy Rominckiej
Suwalszczyzna: nie polecam!

Czy w Polsce – kraju, który ma ponad 37 mln mieszkańców – są jeszcze miejsca, gdzie nie ma tłumów i można odpocząć od cywilizacji? Są! Taka właśnie jest Suwalszczyzna. Kraina powszechnie nieznana, zaskakująca i niezwykle malownicza. Pełna dróg, które chcesz przejechać, i to Niezależnie od tego, czym jeździsz.

Jakub Ziółkowski
Nie znoszę tłumów. Od dłuższego czasu szerokim łukiem omijam miejsca z czołówek rankingów atrakcji turystycznych. Unikam też podróżowania wtedy, kiedy wszyscy ruszają w drogę – długie weekendy i letnie miesiące rzadko sprzyjają resetowi i ucieczce od codzienności. Czasami jednak robię wyjątek. Tak było podczas tegorocznej majówki. Prognozy zapowiadały słońce i iście letnie temperatury, a ja miałem do dyspozycji Porsche Taycana Turbo S Cross Turismo. Z takim autem po prostu nie dało się zostać w mieście, trzeba było sprawdzić je z każdej strony. Stanąłem przed dylematem: gdzie uciec przed ludźmi, a jednocześnie w pełni przetestować możliwości topowego elektryka z Zuffenhausen? Wtedy przypomniałem sobie opowieści Marcina, mojego znajomego, który w jednej z rozmów stworzył prawdziwą laurkę dla swoich rodzinnych stron, żywiołowo punktując różnice między Suwalszczyzną a Podlasiem. Kraina pełna jezior, pagórków i krętych dróg, z gęstością zaludnienia na poziomie zaledwie 40 osób na km² (wobec średniej krajowej wynoszącej 121 osób), brzmiała jak doskonały plan. I tak było!
Cross Turismo – ta nazwa to pewna obietnica, którą Porsche (jak to ma w zwyczaju) dowozi. Wersja ta jest idealna dla osób uwielbiających podróżować i aktywnie spędzać czas. Duża bateria (105 kWh brutto), szybkie ładowanie (320 kW) i akceptowalne zużycie energii w trasie to jej główne atuty. Do tego dochodzi opcjonalne zawieszenie Porsche Active Ride – na autostradzie samochód przykleja się do drogi, aby zużywać jak najmniej energii, na krętych odcinkach dba natomiast o to, by nadwozie się nie przechylało, dzięki czemu zapewnia odpowiedni komfort. W trybie Gravel zawieszenie podnosi się i pozwala bezstresowo zjechać z utwardzonych szlaków, a jeśli to wciąż za mało, można unieść je jeszcze wyżej, by pokonać większą przeszkodę. Dodatkowo skrętna tylna oś sprawia, że auto jest tak poręczne, jak samochód kompaktowy. Taycan Cross Turismo to auto na niemal każdą drogę. Trasa z Warszawy do Suwałk minęła spokojnie i komfortowo. Nie musiałem nawet go ładować. Ku mojemu zaskoczeniu po drodze było kilka ładowarek o mocy do 400 kW i wiele innych – zarówno szybkich, jak i wolniejszych. Gdy spojrzy się na mapę, problemem nie jest przesadnie słaba dostępność infrastruktury, lecz raczej lokalizacja stacji, które nie zawsze znajdują się bezpośrednio przy głównych drogach. Sama podróż na północny wschód okazała się bardzo komfortowa, ponieważ do Suwałk prowadzi droga ekspresowa. Można było się więc w pełni zrelaksować.

Taycan Cross Turismo to samochód na niemal każdą drogę

Tuż przed Suwałkami odbiłem w stronę Wigier – jednego z najgłębszych, najczystszych i najbardziej malowniczych jezior w Polsce. Akwen zachwyca urozmaiconą linią brzegową, dzikimi wyspami i świetną infrastrukturą z mnóstwem punktów widokowych. Mój plan? Objechać jezioro dookoła. Aby to zrobić, musiałem zjechać z asfaltu na szutrowy szlak przecinający gęsty, piękny las. Jak się później okazało, te doskonale utrzymane szutry to znak rozpoznawczy regionu. Jeśli lubicie taką nawierzchnię, będziecie zachwyceni.
Głównym punktem programu był pokamedulski barokowy klasztor, górujący nad taflą wody na jednym z półwyspów. Czy zastałem tam typowe majówkowe tłumy? Skądże! Mimo że nie było pusto, panował tam święty spokój: żadnych kolejek, zero problemów z parkowaniem i brak jarmarcznego zgiełku, który tak często psuje klimat znanych miejsc. Dzień zamknąłem szybkim ładowaniem w Suwałkach. „Nakarmiony do pełna” elektryk stanął w myjni, by zrzucić z siebie warstwę pyłu. Jak się jednak okazało następnego dnia… było to zupełnie zbędne.
Drugiego dnia grafik był napięty. Okolice Wigier to tylko preludium do tego, co czekało mnie dalej. Pierwszym punktem był najwyższy szczyt w okolicy – Cisowa Góra. Spacer na wzniesienie z parkingu zajął może 15 minut, więc to atrakcja dla każdego. To doskonały punkt, żeby zobaczyć, z czym będziemy mieć do czynienia. Tereny na północ od Suwałk wyróżniają się niezwykle urozmaiconą rzeźbą terenu. Ten unikalny pofałdowany krajobraz jest bezpośrednim efektem działalności ogromnego lądolodu.

Pokamedulski klasztor w Wigrach

Wracając do Cisowej Góry – jest ona doskonale widoczna, ze względu na charakterystyczny kształt, z kolejnego punktu programu. Widok z tego miejsca z pewnością kojarzy niemal każdy, kto oglądał filmową adaptację „Pana Tadeusza”. To właśnie na Suwalszczyźnie kręcono część scen do tej produkcji. Kolejnym punktem wycieczki był zatem punkt widokowy „U Pana Tadeusza”. Wstęp jest biletowany, ale nie zbankrutujecie. Stojąc na tarasie widokowym, możecie wyrecytować „Inwokację” – pani polonistka byłaby z Was dumna! Kolejnym śladem działalności lądolodu są tu liczne głazowiska, czyli rozległe pola usiane tysiącami głazów narzutowych. To właśnie dlatego te rejony słyną z hodowli bydła – ukształtowanie terenu zdecydowanie utrudnia tu uprawę zbóż. Odwiedziłem Rezerwat Bachanowo w okolicach Hańczy – najgłębszego jeziora w Polsce. Jeśli szukacie spektakularnych przeżyć, to ich tu nie doświadczycie i możecie spokojnie pominąć tę atrakcję.
Kulminacyjnym punktem wycieczki były mosty w Stańczykach. Wybrałem najkrótszą drogę, która – jak się okazało – prowadziła przez kolejny szutrowy odcinek, chyba najładniejszy tego dnia. Pagórki, ostre zakręty... Taycan świetnie się sprawdzał. Z każdym kilometrem przekonywałem się, że to wyjątkowy samochód, który nadaje się dosłownie do tańca i do różańca. Czy mogłem wymarzyć sobie lepsze auto na wyjazd w ten region? Nie ma takiej możliwości.
Jest oszczędny, wygodny i uniwersalny. Do tego potwornie szybki
Mosty w Stańczykach to najpopularniejsza atrakcja turystyczna na Suwalszczyźnie. Zwane ze względu na swoją architekturę akweduktami Puszczy Rominckiej, są jednymi z najwyższych mostów kolejowych w Polsce – mierzą 36,5 m wysokości i 180 m długości. Ta monumentalna 5-przęsłowa konstrukcja została wzniesiona z żelbetu przez niemieckich inżynierów w latach 1912–1918. Zaprojektowali ją Włosi, stąd zatem biorą się te wizualne porównania do rzymskich akweduktów. Choć wybudowano dwa bliźniacze mosty, regularny ruch pociągów odbywał się tylko na północnym, podczas gdy torowisko na południowym miało służyć do celów strategiczno-militarnych i ostatecznie nigdy nie zostało w pełni ukończone. Obie budowle rozciągają się nad głęboką doliną, której dnem płynie niewielka, lecz malownicza rzeka Błędzianka. Mosty robią ogromne wrażenie – zarówno gdy się na nich stoi, podziwia je z dołu, jak i z pobliskiej wieży widokowej. Czy tutaj zastałem tłumy? Tak, było tu sporo ludzi, ale nie na tyle, by stać w kolejce do kasy biletowej, mieć problem z zaparkowaniem na obszernym darmowym parkingu czy przepychać się, spacerując po tej atrakcji. Mimo majówki nadal można było zwiedzać to miejsce, zachowując komfort nienaruszania strefy osobistej. Po drodze zaliczyłem też wiele innych – drobnych, ale wartych zobaczenia – atrakcji.
Na koniec dnia zasłużyłem na dobre jedzenie. Tutaj ziemniaki odmienia się przez wszystkie przypadki, a kuchnia polska miesza się z litewską. Najpopularniejsze dania to kartacze (zwane cepelinami), kiszka i babka ziemniaczana oraz soczewiaki. Z zup, oczywiście, chłodnik litewski, który uwielbiam i jem niezależnie od pory roku. Do picia – podpiwek albo największe zaskoczenie wyjazdu, czyli buza. To tradycyjny orzeźwiający napój fermentowany, popularny na Suwalszczyźnie i Podlasiu. Wyróżnia się lekko musującym, słodko-kwaśnym smakiem oraz mleczną barwą. Kremową konsystencję zawdzięcza fermentacji kaszy jaglanej, a jego smak uzupełnia się kwaśnymi owocami – zazwyczaj jest to cytryna. Ten napój okazał się przepyszny i bardzo mocno zaskoczyło mnie, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Okazuje się, że w Polsce jest jeszcze wiele do odkrycia, również pod względem kulinarnym.
Dlaczego zatem nie polecam Suwalszczyzny? Bo nie chcę, byście pojechali tam tłumnie. Robię to wyłącznie z egoistycznych pobudek. Po prostu nie chcę, żeby to miejsce się zmieniło, chcę za to, by nadal pozostało azylem dla tych, którzy pragną uciec od cywilizacji, spędzić czas w ciszy i spokoju, napawając się pięknymi pofalowanymi krajobrazami i czystymi jeziorami.
A jak podsumowałbym Porsche Taycana Turbo S Cross Turismo? To samochód ostateczny. Ma wszystko, czego potrzebujesz. Jest oszczędny, wygodny i uniwersalny. Do tego potwornie szybki, a nawet za szybki i za mocny, ponieważ to topowa wersja, dysponująca mocą aż 952 KM. Rozpędza się jak statek kosmiczny. Dopóki się nim nie przejedziesz, nie uwierzysz, że samochód dopuszczony do ruchu na drogach publicznych potrafi dokonać czegoś takiego. Oczywiście, prowadzenie go wymaga pokory, ale auto jest naprawdę łatwe do opanowania. Czy wzbudza emocje? Ogromne! I wcale nie potrzeba do tego pod maską silnika napędzanego paliwami kopalnymi. Elektryfikacja może być ekscytująca – wystarczy po prostu zostawić niepotrzebne uprzedzenia za sobą.


Czytaj więcej