Klasyczny styl
Zamienniki

Podejście do wartości intelektualnej w dzisiejszych czasach jest skomplikowane. Z jednej strony staramy się chronić i doceniać twórców, z drugiej – działalności nastawione na zysk często podchodzą do praw autorskich po macoszemu. Jak powinniśmy się zachować jako konsumenci?

Jakub Ziółkowski
Temat ten nie dotyczy wyłącznie branży odzieżowej, ale to na niej się skupimy, gdyż zachodzące w niej zjawiska są zaskakujące. Na początek zacznijmy od definicji. Podróbka – pot. „rzecz podrobiona, naśladująca inną rzecz” (PWN). Definicja wydaje się prosta i zrozumiała, ale daje ogromne pole do interpretacji. Zdecydowanie kojarzymy to pojęcie z produktem stworzonym przez daną markę lub niemal identycznym, wyprodukowanym i dystrybuowanym bez jej udziału. Kiedyś towary tego typu można było kupić na bazarach, dziś bez problemu znajdziemy je w internecie.
Pojawienie się podróbek można uznać za pewien gorzki sukces – oznacza to, że marka lub jej produkt wzbudza ogromne zainteresowanie konsumentów. Dawniej podróbki kojarzyły się z gorszą jakością, ale to się zmieniło. Obecnie mamy do czynienia z tzw. superfake’ami – ich jakość jest taka sama jak oryginału, mogą być wykonane z tych samych surowców, a czasem nawet przez tego samego podwykonawcę. Właściwie tylko ich właściciel będzie wiedział, że nie są oryginałem. To idealne rozwiązanie dla osób aspirujących, chcących podkreślić swój status ubraniami, na które nie mogą sobie pozwolić. Tego typu podróbki zazwyczaj dotyczą rzeczy stosunkowo drogich i trudno dostępnych. Coraz więcej osób zadaje więc pytanie: „Skoro nie ma różnicy, to po co przepłacać?”
W ostatnim czasie normalizacja podróbek nabrała tempa. Ich noszenie przestało być powodem do wstydu, zwłaszcza w przypadku marek luksusowych, których produkty mają wręcz niemoralne ceny. Kupowanie oryginałów bywa wtedy postrzegane jako finansowo nierozsądne. Co ciekawe, zjawisko to nie dotyczy jedynie niezamożnych osób – często kogoś stać na produkt o dobrej jakości, a mimo to decyduje się na iluzję.
Kolejnym zjawiskiem są tzw. zamienniki. Tutaj również zacznijmy od definicji: zamiennik – „coś, co zastępuje inny przedmiot, produkt itp.” (PWN). W branży odzieżowej słowo to zaczyna nabierać pejoratywnego znaczenia. Większe i mniejsze marki odzieżowe inspirują się nawzajem, ale niekiedy granica między inspiracją a plagiatem jest cienka. Aby uniknąć pozwów, projektanci zmieniają kilka detali. W dużych firmach fast fashion istnieją nawet procedury opracowane specjalnie po to, by omijać kwestie prawne. Najczęściej ofiarami tego zjawiska są marki high-endowe oraz niszowi twórcy, którzy tworzą unikalne, charakterystyczne projekty. Te pierwsze kreują trendy, a ci drudzy często mają świeże pomysły, ale zbyt małe fundusze, by walczyć w sądzie z korporacjami.
Wszyscy wiedzą, że największe sieciówki regularnie oferują produkty o podobnej genezie. Konsumenci coraz częściej zaczynają nazywać takie towary „zamiennikami”, jakby było to coś zupełnie normalnego – znalezienie tańszej wersji drogiej rzeczy traktuje się jak wpisanie kodu „motherlode” w „Simsach”. Niby sukces, a jednak nie do końca uczciwa gra. Do tego dochodzą firmy ultra fast fashion, które działają jeszcze szybciej i taniej – one kopiują już nie tylko oryginały, ale też produkty marek fast fashion. W efekcie sprzedają „zamiennik zamiennika”.
Konsumenci coraz częściej zastanawiają się więc, czy warto przepłacać za produkt marki fast fashion. Brzmi jak szaleństwo? A jednak tak dziś wygląda przemysł odzieżowy – ogromna nadprodukcja idzie w parze z lekceważeniem praw autorskich. Mimo to dla większości klientów głównym kryterium pozostaje cena, bez refleksji nad tym, że koszt produktu nie wynika wyłącznie z jego wytworzenia.
Podsumowując: warto być świadomym konsumentem. Nie unikniemy istnienia „zamienników”, ale najważniejsze to po prostu nie udawać. Ubrania często wyrażają naszą osobowość, więc może nie powinniśmy budować swojego stylu na oszustwie.


Czytaj więcej